Dzwoni do Was czasem konkurencja? Jeśli tak, korzystacie z okazji, żeby przetestować jej usługi?
Kilka lat temu regularnie wydzwaniała do mnie jedna z popularnych szkół językowych. Zachęcali mnie do skorzystania z bezpłatnej lekcji próbnej.
Najpierw odrzucałam propozycję, w końcu lekcje angielskiego mi niepotrzebne. Kiedy jednak mimo mojego konsekwentnego oporu odezwali się trzeci czy czwarty raz, pomyślałam, że mogę wykorzystać okazję do zrobienia małego badania rynku.
Zbiegło się to w czasie z intensywną kampanią marketingową tej szkoły. Przyznam, że wywołała we mnie lekką panikę. Wykorzystanie znanych nazwisk oraz duży zakres działań doprowadziły do myślenia: „Zgarną cały rynek, nikt nie będzie się chciał ze mną uczyć”.
Long story short: ta lekcja próbna przywróciła mi spokojny sen.
Skończyło się na tym, że ja pokazywałam lektorce, z których materiałów powinnyśmy skorzystać, żeby to spotkanie cokolwiek wniosło w moje życie 😉
Później zebrałam jeszcze feedback o tej szkole od znajomych, też bez szału. Przykład sytuacji, kiedy nie dowieziono obietnicy z przekazu marketingowego.
Teraz znów dzwonią. Kusi sprawdzić, czy coś się u nich zmieniło😉
Macie takie doświadczenia? A może wręcz umawiacie się celowo, że wybadać, co się dzieje na rynku? I jak Wasze usługi mają się do konkurencji?
Polecam takie podejście lektorom wątpiącym w swój poziom usług. Często wpadamy w pułapkę myślenia: „Łatwo mi to przychodzi, więc nie robię nic szałowego, za co tu brać pieniądze”. Ale im więcej stykam się z różnymi specjalistami, tym wyraźniej widzę, że rzeczy proste i naturalne dla mnie niekoniecznie będą takie dla kogoś innego…
Jeśli po takiej „lekcji u konkurencji” zaczynasz inaczej patrzeć na wartość swojej pracy, zajrzyj też do tekstu: Stawka 200 zł/h w biznesie lektorskim: kiedy i jak?

