Jeśli publikujesz w social mediach, łatwo możesz wpaść w pułapkę. Pułapkę zasięgu.
Wydaje się, że to właśnie nośne, wiralowe rolki czy karuzele przyniosą Ci kolejki klientów. Dlatego zastanawiasz się, jak zwiększyć zasięg swoich postów. Kto jednak doświadczył takiego wirala, wie, że przeważnie nie prowadzi on do sprzedaży Twojej oferty. I mówi o tym większość osób, które faktycznie znają się na sprzedawaniu przez SM.
(W odróżnieniu od „specjalistów”, którzy głównie specjalizują się w napędzaniu klientów na własne kursy i budowaniu lukrowanego obrazka zarabiania w Internecie.)
Wiral może być przydatny, jeśli chcesz dotrzeć do szerokiego grona NOWYCH odbiorców. Czyli – jesteśmy na pierwszym etapie lejka sprzedażowego, tym szerokim, kiedy chcemy złapać kontakt z wieloma osobami. Problemem, ale też naturalną cechą tego etapu jest, że tak naprawdę niewielka część tych osób ma potencjał bycia naszymi klientami. Ale dopóki do nich nie dotrzesz, nie dowiesz się tego.
Materiały sprzedażowe tworzymy, żeby osoby z dalszego etapu lejka (wyobraź sobie jego węższą część) zbliżyły się do decyzji o kupnie usług. To tak, jak byś tym komunikatem popychałx klientów w dół lejka. Nie wszyscy będą gotowi, żeby tam zejść, ale część osób może zdecydować się na kolejny krok.
Dlatego tak ważne jest zastanawianie się przed każdą publikacją, jaki jest jej cel. Dotarcie do nowych osób? Pogłębienie relacji z tymi, którzy już weszli do naszego kręgu odbiorców? Czy właśnie zmobilizowanie do zakupu?
Jeśli skupisz się tylko na jednym rodzaju treści, coś w Twoim procesie nie będzie działało. Albo zabraknie Ci nowych kontaktów, albo nie zbudujesz wystarczającego zaufania w środku lejka, albo nie będziesz finalizować sprzedaży.
(Ciekawa jestem, na ile czujesz ten proces. Daj mi proszę znać – w komentarzu lub na @.)
Gdzie pojawia się pułapka?
Treści na dotarcie będą się lepiej niosły. Zdobywały lajki i komentarze. Może nawet udostępnienia. I wiadomo – to karmi ego.
Treści sprzedażowe wzbudzą mniej entuzjazmu. Mniej lajków, a może nawet jakieś „unfollow” wywołują lęk. Ale tak właśnie ma być.
Pokażę Ci na konkretnym przykładzie, jak to działa.
Post, który „nie poszedł”… a sprzedał
Ten post na LinkedIn zdobył dosłownie 4 polubienia, jeden komentarz, 200 wyświetleń. Normalnie moje posty mają co najmniej kilkukrotnie lepsze wyniki.
Ale…
Te bardziej nośne posty przeważnie nie przynoszą lekcji próbnych.
Ten wygenerował dwie. Ustalamy możliwe warunki współpracy.
Przeczytaj tekst i napisz mi, co w nim widzisz. Które elementy sprawiają, że jest bardziej sprzedażowy niż wiralowy? Co zmotywowało potencjalne klientki do kontaktu ze mną? Powiem Ci, czy dobrze to czytasz.
(Swoją drogą polecam ten post również ze względu na grafikę, którą wygenerował mi ChatGPT. Uwielbiam ją ;))
A jeśli chcesz nauczyć się dobrego zarządzania swoim lejkiem, dobierania treści do niego oraz przeprowadzania klienta od momentu poznania do decyzji o współpracy, dołącz do Klubu Lektora. Pokażę Ci, gdzie uciekają Twoi klienci.

